Fundacja Życie i Płodność
Fundacja Życie i Płodność ul.Łukasiewicza 6/1 31-429 Kraków
Adres korespondencyjny: ul. Tyniecka 173 30-376 Kraków
tel./fax.012 633.06.13 tel. kom.: 603.79.61.47
email: redakcja@zycieiplodnosc.pl
|
|
Kwartalnik nr 2-3/2008
|
|
Anna Dmowska, mgr Nauk o Rodzinie - KUL, absolwentka Wydziału Pielęgniarstwa AM w Lublinie, absolwentka SP z Psychoterapii UJ w Krakowie, współpracownik Poradni Rodzinnej
WSTĘP I CEL:
Planowanie jest rozumowym i wartościującym procesem przynależnym człowiekowi. Poszukiwanie wiedzy o prawidłowościach rządzących dziedziną życia, którą chce się kształtować to intelektualna strona planowania; im bogatsza wiedza w tej kwestii, tym planowanie skuteczniejsze. W planowaniu życia wyznacznikiem stają się prawa: biologiczne, informujące o zmianach organizmu w miarę upływu czasu i psycho-socjologiczne, charakteryzujące daną zbiorowość ludzką[i].
W planowaniu rodziny występuje grupowy charakter przedsięwzięcia wymagający negocjowania kierunków wspólnej i indywidualnej aktywności. W znaczeniu szerszym, według M. Obara, wyróżnia się w nim następujące, umowne stadia:
- planowanie małżeństwa,
- planowanie rodziny,
- planowanie dzietności rodziny,
- planowanie funkcji[ii].
Znaczenie węższe planowania rodziny przedstawia definicja C. Łepeckiej–Klusek, zdaniem której jest to świadome, celowe przewidywanie struktury i liczby członków rodziny, będące skutkiem względów osobistych, zdrowotnych, socjalno-bytowych czy kulturowych[iii].
|
|
Więcej…
|
Wprowadzenie
Niepłodność jako choroba.
Zdrowie, wg definicji Światowej Organizacji Zdrowia WHO World Health Organization, to nie tylko brak choroby, ale również dobrostan fizyczny, psychiczny oraz społeczny. Dla pary w wieku reprodukcyjnym pragnącej dziecka trudności z zajściem w ciążę powodują pogorszenie relacji między partnerami oraz zaburzenie poczucia dobrostanu fizycznego i psychicznego. Specyfika niepłodności jako choroby polega na tym, że dotyka dwojga ludzi i tylko urodzenie dziecka „leczy” chorobę.
Defekty stwierdzane w gonadach (do 65% przypadków), niski wskaźnik implantacji zarodka (ok. 25-35% przypadków) oraz duży odsetek poronień sprawia, że człowiek należy do gatunków o ograniczonych możliwościach reprodukcyjnych. Średni miesięczny wskaźnik płodności sięga najwyżej 20% [6, 16].
Niepłodność rozpoznajemy u pary nie mogącej począć dziecka po 12 miesiącach regularnego współżycia bez antykoncepcji. Przyjmuje się, że 10-15% populacji światowej, co daje 60-80 milionów par, jest niepłodnych. W Polsce z problemem niepłodności boryka się co 6 para, a więc trudności z poczęciem dziecka ma około 1 milion par. Dla 30-50% niepłodnych par szansę na uzyskanie potomstwa stwarza prokreacja wspomagana medycznie [7, 14, 20, 22].
|
|
Więcej…
|
|
Ks. Artur Aleksiejuk absolwent Wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, pracownik naukowy i wykładowca Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, członek Komisji Dialogu Teologicznego PRE
Jednym z zagadnień, które podzieliły współczesne społeczeństwo jest ocena metod, procedur i środków związanych z powoływaniem człowieka do życia drogą zapłodnienia pozaustrojowego z transferem embrionu (FIVET). Z jednej strony bowiem, zapłodnienie in vitro należy niewątpliwie do największych osiągnięć współczesnej medycyny i czyni realnym spełnienie pragnienia ojcostwa i macierzyństwa dla małżeństw bezdzietnych i bezpłodnych. Z drugiej zaś tzw. „sztuczne zapłodnienie” rodzi wiele problemów i kontrowersji natury moralnej, prawnej, psychologicznej i socjalnej, które są często pomijane. Artykuł porusza problem zapłodnień in vitro z perspektywy nauki Kościoła prawosławnego i prawosławnej bioetyki. Ocena zapłodnień pozaustrojowych w ramach prawosławnej refleksji bioetycznej koncentruje się wokół następujących zagadnień: status embrionu i świętość ludzkiego życia, znaczenie i charakter aktu prokreacji, rozważenie problemu bezdzietności i niepłodności, sens i wymiar rodzicielstwa (macierzyństwa i ojcostwa) oraz charakter środków, metod i procedur zapłodnienia in vitro z transferem embrionu.
Opierając się na oficjalnych dokumentach kościelnych, a także licznych wypowiedziach duszpasterzy i teologów prawosławnych autor wskazuje, że Kościół prawosławny stanowczo sprzeciwia się zapłodnieniom in vitro realizowanym według obecnie przyjętych procedur. Tym niemniej, kierując się miłosierdziem określa warunki, których spełnienie mogłoby, w wyjątkowych sytuacjach, z uwagi na dobro małżeństwa, pozwolić małżonkom na poddanie się procedurom zapłodnienia pozaustrojowego. Należy podkreślić, że warunki, o których mowa oznaczają nie tyle akceptację, co przyzwolenie i stanowią wyraz ekonomii kościelnej. Oficjalne stanowiska kościelne, a także wypowiedzi duszpasterzy i teologów nie narzucają jednak i nie wymuszają na wiernych czegokolwiek. Starają się raczej poprzez spokojną argumentację, opartą na nauce Kościoła, skłonić małżonków do rozważenia wstrzymania się od tych środków. Wyznaczają przy tym wyraźne granicę tolerancji Kościoła, poza którymi jest już tylko jednoznaczny i stanowczy sprzeciw oraz modlitwa o nawrócenie tych, którzy zbłądzili. |
|
Stanisław Grygiel, prof. Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego w Watykanie
„Nim byłem sobą, byłem Bogiem w Bogu, tedy znów być mogę, gdy umrę dla siebie."
(Angelus Silesius)
Tożsamość poczętego dziecka
Świat jeszcze nie dojrzał do uszanowania osoby ludzkiej. Wystarczy, że zacznie ona wyzwalać ludzi do bezinteresownego, ofiarnego istnienia, a podnosi się przeciwko niej krzyk i różnoracy Herodowie uderzają w jej istnienie. Osoba ludzka prowokuje tych, którzy przyzwyczaili się do życia wygodną teraźniejszością.
Dzisiejsze prześladowanie człowieka stanowi logiczną konsekwencję zlaicyzowanego widzenia jego osobowej istoty. Widzenie to zmusza człowieka do zamykania swojego istnienia w czaso-przestrzennej immanencji psyche oraz materii. W tym zaś zamknięciu praca osoby zostaje sprowadzona do działań płynących nie z tożsamości duchowego bycia człowieka, a więc nie z jego Przyszłości, lecz z przedmiotów aktualnie uznanych za potrzebne. W konsekwencji, dokonuje się selekcji wśród osób; eliminuje się z życia te jednostki, które już albo jeszcze nie potrafią psychicznie bądź fizycznie sprostać przedmiotowym wymaganiom, związanym z funkcjonowaniem w społeczeństwie. W tej perspektywie widzę zarówno tzw. sztuczne poronienia i równie sztuczne zapłodnieniain vitro, jak i tzw. eutanazję. Faraon zaczął prześladować naród wybrany od niszczenia jego pracy oraz od krwawej kontroli urodzin. Niewiele zmieniło się od tamtych czasów. Udoskonalono jedynie metody.
Jeżeli mamy wątpliwości co do tożsamości człowieka poczętego w łonie matki, to mamy je dlatego, że w naszej świadomości stanęła pod znakiem zapytania w ogóle tożsamość człowieka. Zakwestionowanie jego tożsamości, ale także i tożsamości innych bytów, nastąpiło w efekcie długiego procesu odchodzenia osób od Boga. Im dalej znajdujemy się od Jego stwórczej Myśli, tym bardziej świat, a w nim i człowiek, jawi się naszej świadomości jako magazyn bezkształtnego materiału, z którego dopiero możemy coś zrobić według własnego uznania. Jeśli nie ma Boga, nie ma „znaków” ani na niebie, ani na ziemi, logicznie pouczał Sartre. Żaden byt, łącznie z człowiekiem, nie stanowi tożsamości, ponieważ na żadnym z nich nie odbija się oblicze Pana[i]. Bycie człowieka oraz bycie świata nie ukazują drogi postępowania, ponieważ nikt ich nie myśli. Słowa Dostojewskiego, że wszystko jest dozwolone, skoro nie ma Boga, znaczą, że kiedy nie ma Boga, nie ma prawdy, a więc nie ma tożsamości bytów, co oznacza, że byt ludzki nie istnieje ku Transcendencji. Wskutek tego nie przebywa on w żadnym ethosie; nie odkrywamy w sobie samych żadnego etycznego porządku, skazani jesteśmy na tworzenie go ad libitum.
|
|
Więcej…
|
|
Maria Środoń, Dyrektor Wykonawczy MaterCare Polska,
PROKREACJA CZY PRODUKCJA?
Odpowiedź na stanowisko lekarza prowadzącego metody rozrodu wspomaganego.
Mało co tak może ranić, jak dokładanie poniżenia do nieszczęścia. Tym właśnie jest przekraczanie barier etycznych, nawet jeśli odbywa się to w dobrej wierze, a w szczególności w tak wrażliwej materii, jak ludzka prokreacja. Dlatego pierwszymi osobami w Polsce, do których organizacja MaterCare (którą reprezentuję jako dyrektor wykonawczy) zaczęła kierować pomoc, były małżeństwa długo oczekujące na poczęcie dziecka.
MaterCare Polska [1] od dwóch lat prowadzi regularne interdyscyplinarne warsztaty weekendowe dla małżeństw niepłodnych. Warsztaty były / są prowadzone w małych grupach, co zezwala na poznanie ich problemów. Sprzyjają pogłębionemu, integralnemu spojrzeniu na ich sytuację. Tematyka spotkań obejmuje aspekty filozofii życia, psychologii, duchowości, etyki jak i fizjologii płodności, rozpoznawanie czasu największej płodności oraz diagnostykę i leczenie niepłodności. Z informacji zwrotnych od uczestników wynika, że warsztaty są dla nich pomocne na wielu płaszczyznach i małżeństwa odjeżdżają ze wzmocnionym poczuciem swojej godności.
|
|
Więcej…
|
|
Ks. Jan Orzeszyna, prof. dr hab. teologii (teologia moralna), Kierownik Katedry Teologii Moralnej Szczegółowej na Wydziale Teologicznym PAT w Krakowie, Dyrektor Instytutu Teologii Rodziny przy WT PAT w Krakowie, Kierownik Studiów Wychowania Prorodzinnego, redaktor naczelny Sosnowieckich Studiów Teologicznych
Płodność i prokreacja powszechnie uważane są za zjawiska zupełnie oczywiste i naturalne. Pragnieniem większości par zawierających związek małżeński jest posiadanie potomstwa. Decydując się na zawarcie związku małżeńskiego, myślą o tym, że będą rodzicami dla swoich biologicznych dzieci. Bywa jednak i tak, że niektórzy małżonkowie za wszelką cenę nie chcą mieć dzieci. Koncentrują swoje działania na niedopuszczeniu do poczęcia czy urodzenia dziecka. Wobec faktu tej bezdzietności z wyboru trzeba zwrócić uwagę na niepokojące, bo przybierające na sile, zjawisko bezdzietności niezamierzonej, której przyczyna najczęściej tkwi w niepłodności. Według statystyk problem niepłodności w Polsce dotyczy około l miliona par, tj. 20-25% małżeństw. Oznacza to, że co piąta para małżeńska ma trudności z poczęciem dziecka [i].
Dramat niepłodności
Niemożność poczęcia dziecka jest wielkim dramatem małżonków i stanowi istotny brak w ich wzajemnym związku. Jest również przyczyną głębokich kryzysów. Jest ciężką próbą dla kochających się małżonków. Nic więc dziwnego, że spoglądają oni z ufnością i nadzieją na postęp nauk biologiczno-medycznych. Zrozumiałe są też wysiłki lekarzy, którzy pragną ulżyć w ich ciężkim doświadczeniu i przyjść im ze skuteczną pomocą w zrealizowaniu upragnionego celu. Ostatnie lata, dzięki rozwojowi nauk biologicznych i medycznych, przyniosły nowe możliwości interwencji w dziedzinę ludzkiej prokreacji. Zrodziło to ogromną nadzieję u niepłodnych małżonków na posiadanie upragnionego dziecka. Wielu z nich jest przekonanych, że wystarczy wybrać dobry ośrodek i znanego lekarza, by mieć gwarantowaną ciążę. Rzeczywiście, daleko można dziś zajść dzięki medycynie i to, co było niemożliwe dla poprzednich pokoleń, wydaje się osiągalne dla współczesnych młodych par.
Wielu bezdzietnych małżonków nie pyta jednak, czy to jest moralne, interesuje ich tylko, czy mogą mieć w ten sposób dziecko. Nie mają też często pojęcia, na czym polega inseminacja czy metoda in vitro: oni po prostu chcą mieć dziecko. W tym, że to jest możliwe utwierdzają ich artykuły w prasie, w poradnikach itd. A skoro to jest możliwe, więc dlaczego nie wolno [ii]. Nie pytają, w jaki sposób do tego dochodzi. Ważny jest rezultat – ich dziecko. Gdy po jakimś czasie uświadomią sobie, jaka jest odpowiedzialność za podjętą decyzję, wtedy najczęściej wszyscy, którzy zachęcali ich do podjęcia takiej decyzji, odchodzą. Opuszcza ich lekarz, nie interesują się ich problemami naukowcy. Pozostają sami. Wobec powyższych faktów tym bardziej jawi się potrzeba mówienia o tej kwestii i zdecydowanego podkreślania, że choć niepłodność jest dramatem dla małżonków, to jednak najważniejszy jest człowiek, jego godność i prawo do życia.
Przezwyciężanie dramatu niepłodności
Pokonywanie ludzkiej niepłodności należało zawsze do zainteresowań medycyny. Instrukcja Donum vitae wydana przez Kongregację Nauki Wiary zachęca ludzi nauki do kontynuowania badań, mających na celu zapobieganie niepłodności i umożliwienie jej leczenia, aby niepłodni małżonkowie mogli stać się zdolni do prokreacji przy równoczesnym zachowaniu swej osobowej godności oraz godności dziecka [iii].
|
|
Więcej…
|
|
Julia Makosz, dr Katedry Porównawczej Studiów Cywilizacji UJ w Krakowie
Posiadanie dzieci jest dla religijnego żyda nie tylko błogosławieństwem, ale także wypełnieniem biblijnego przykazania. Tradycyjne ortodoksyjne rodziny są z reguły liczne, a każde kolejne dziecko traktowane jest jako dar od Boga. W przypadku, gdy parze nie udaje się począć potomka w naturalny sposób, większość udaje się po pomoc do specjalisty. Bezpłodność traktowana jest przez wielu jak każda inna fizyczna choroba, więc nie tylko można, lecz nawet należy dołożyć wszelkich starań, by ją leczyć. Wychodząc z takiego założenia ogromna większość autorytetów religijnych zezwala na metodę in vitro, gdy inne sposoby leczenia bezpłodności zawiodą, jednakże nie jest to kwestia wolna od kontrowersji, dyskusji, wątpliwości.
O ile jedni akceptują zapłodnienie in vitro bezwarunkowo, o tyle inni zgadzają się na nie wyłącznie wówczas, gdy wszystkie komponenty pochodzą od pary starającej się o dziecko. Judaizm nie widzi problemu w samym fakcie zapłodnienia poza ciałem kobiety, więc jeśli nie trzeba wykorzystywać materiału genetycznego innych osób, sprawa jest stosunkowo prosta. Jeśli jednak komórka jajowa miałaby pochodzić od innej kobiety, wówczas pojawia się kłopot polegający na określeniu, kto tak naprawdę jest matką dziecka. Nie ma wśród rabinów zgodności w tej kwestii. Jest to jednak sprawa istotna, ponieważ w judaizmie dziecko zrodzone ze związku zakazanego przez prawo (np. kazirodztwo lub związek zamężnej kobiety z mężczyzną innym niż mąż) należy do kategorii osób nazywanych mamzer, co do których istnieje wiele dyskryminujących przepisów. Co prawda większość znawców halachy (żydowskiego prawa religijnego) stoi na stanowisku, że mamzerem jest wyłącznie dziecko poczęte w wyniku zakazanego aktu seksualnego, jednak zdarzają się też głosy twierdzące, że każdy sposób zapłodnienia komórki jajowej zamężnej kobiety nasieniem innego mężczyzny jest już aktem cudzołóstwa. Dlatego, o ile to możliwe, lepiej jest unikać sytuacji, w której status dziecka mógłby być przez kogokolwiek zakwestionowany.
|
|
Więcej…
|
|
Bogdan Chazan, Maria Środoń
prof. dr hab. med. Bogdan Chazan, położnik-ginekolog, dyrektor Szpitala Położniczo-Ginekologicznego Św. Rodziny w Warszawie, członek rad naukowych w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi i Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Rządowej Rady Ludnościowej
Maria Środoń, Dyrektor Wykonawczy MaterCare Polska,
„Jest sprawą naglącą, byśmy na nowo odkryli owo przymierze, które zawsze było płodne, ilekroć je szanowano; na pierwszy plan wysuwają się w nim rozum i miłość. Przenikliwy mistrz, jakim był Wilhelm z Saint Thierry mógł napisać słowa, których prawdę głęboko odczuwamy również w naszych czasach: "Jeśli rozum poucza miłość, a miłość przyświeca rozumowi, jeśli rozum przemieni się w miłość, a miłość podda się granicom, które wytycza rozum, wówczas mogą one dokonać rzeczy wielkich" („Traktat o naturze i znaczeniu miłości”, 21,8). Czym są owe „rzeczy wielkie”, w których możemy uczestniczyć? To pojawienie się odpowiedzialności za życie, która czyni płodnym ów dar z siebie ofiarowany drugiej osobie. To owoc miłości, która potrafi wybierać w sposób całkowicie wolny, nie obawiając się zbytnio ewentualnych wyrzeczeń. Stąd wypływa cud życia, jakiego rodzicie doświadczają w sobie, stwierdzając, że w nich i przez nich dokonuje się coś niezwykłego. Żadne zdobycze techniki nie zastąpią aktu wymiany miłości dwojga małżonków, będącego znakiem największej tajemnicy, która czyni ich protagonistami i współuczestnikami dzieła stworzenia. Papież Benedykt XVI, Maj 2008, przemówienie podczas Sesji poświęconej 40-leciu encykliki Humanae Vitae.
Rozwój nauk biologicznych i medycznych, postęp technologii medycznej przyniosły nowe możliwości pomocy ludziom chorym i cierpiącym. W zakresie zdrowia dotyczącego prokreacji pojawiły się szanse zapobiegania i skutecznego leczenia zaburzeń płodności, zapobiegania poronieniom i wadom rozwojowym, precyzyjnej oceny rozwoju i stanu dziecka przed urodzeniem, leczenia wielu chorób dziecka przed urodzeniem i noworodka.
Narodziny dziecka stały się nie tylko bardziej ludzkie, ale i bezpieczniejsze. Współczynnik umieralności okołoporodowej (częstość martwych urodzeń i zgonów noworodków) zmniejsza się z każdym rokiem. W 1999 roku współczynnik ten wynosił 10,84 na 1000 urodzeń, w 2005 roku już tylko 8,04 [1]. Coraz mniej kobiet umiera w związku z ciążą, porodem i połogiem. W 1991 roku zmarło w Polsce z przyczyn położniczych 15 kobiet na 100 000 urodzeń, w 2004 roku współczynnik zgonów matek zmniejszył się do 6,7 [2]. Mniejsza jest zachorowalność matek związana z macierzyństwem, powikłaniami ciąży i porodu. Są to sukcesy.
|
|
Więcej…
|
|
Alicja Kalus, doktor psychologii, pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, zajmuje się psychologią adopcji,
Psychologowie rozwojowi[i] wymieniają w życiu człowieka kilka etapów. W każdym okresie życia jednostki pojawiają się specyficzne zadania rozwojowe, postawy, zachowania, role. Jedne z nich wynikają z dojrzewania biologicznego, jak np. uczenie się mowy czy uczenie się chodzenia, inne – z osobistych wartości i aspiracji jednostki. Przykładem takich zadań, które wynikają z osobistych motywów i wartości jednostki są: (1) wybór współmałżonka i przygotowanie się do małżeństwa, (2) uczenie się życia ze współmałżonkiem, (3) rozpoczęcie życia rodzinnego. Te zadania rozwojowe pojawiają się w okresie wczesnej dorosłości (od 18. do 30-35. roku życia). Na gruncie psychologii małżeństwa i rodziny treści te ujmowane są w modelach rozwoju rodziny. Najczęściej cytowanym w literaturze jest normatywny model rozwoju rodziny, którego autorką jest E. Duvall[ii]. W świetle tego modelu po etapie małżeństwa bezdzietnego następuje etap rodzicielstwa. Kolejne etapy rozwoju rodziny wyznaczane są przez ramy czasowe poszczególnych faz rozwoju dziecka. Na końcu znajduje się faza zwana „małżeństwo wtórne”, tzn. małżonkowie zostają sami bez dzieci, które „opuściły dom rodzinny”.
|
|
Więcej…
|
|
dr n.hum. Agnieszka Hennel-Brzozowska specjalista psycholog kliniczny, Adiunkt na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, Sekretarz Zarządu Sekcji Interwencji Kryzysowej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, członek Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Polskiego Towarzystwa Neofilologicznego,
Mojej siostrzenicy Oli
Wstęp – o czym warto pomyśleć przed proponowaniem adopcji
Adopcja – wzięcie za swoje na zawsze dziecka urodzonego przez obcych – jest jedną z propozycji, jakie w dzisiejszym świecie przedstawia się małżeństwom mającym problem z płodnością. Warto przyjrzeć się tej propozycji od strony psychologicznej, przyjrzeć kilku różnym jej aspektom. Lekarz lub inna osoba pomagająca parze bezdzietnej powinni bowiem głęboko i wielostronnie przemyśleć kwestię adopcji zanim zaczną o niej rozmawiać z małżonkami.
Niniejszy tekst nie pretenduje bynajmniej do wyczerpania tematu, stara się natomiast przedstawić pewne aspekty psychologiczne mniej lub może nawet bardzo rzadko obecne w dyskusji nad adopcją. Powszechnie dostępna literatura przedmiotu koncentruje się głównie na problemach psychologicznych występujących w okresie bliskim czasowo przyjęciu dziecka do rodziny; dużo uwagi poświęca się kryzysowi tożsamości, oczekiwaniom rodziców, procesowi kwalifikacji i szkolenia rodziców [i]
Czy adopcja jest rozwiązaniem problemu bezpłodnego małżeństwa?
To zależy od odpowiedzi na wiele pytań; ten artykuł ma na celu postawienie i przedyskutowanie kilku z nich.
Odpowiedź na pytanie czy adopcja jest rozwiązaniem zależy od tego, jak małżonkowie definiują swój problem. Od tego, czego tak naprawdę potrzebują, pragną i oczekują od rodzicielstwa.
Jak wyglądała adopcja niegdyś, jak współcześnie – kiedy lepiej rozwiązywała problemy małżeństw, a kiedy dzieci?
Co oznacza „powodzenie”, „sukces” w adopcji?
Czy nasze bezcenne geny mają być koniecznie przekazane potomności?
Oto tylko niektóre z pytań.
|
|
Więcej…
|
|
|
Jerzy Matyjek, lek. dr n. med. spec. neurolog, ordynator oddziału neurologicznego szpitala wojewódzkiego w Toruniu, wykłada Medycynę Pastoralną w Wyższym Seminarium Duchownym w Toruniu oraz w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku
Jak nasienie mężczyzny służy kobiecie?
Na znaczenie resorpcji nasienia dla ustroju kobiety zwracano uwagę już „od wieków” [1]. O istnieniu plemników wiadomo od roku 1677, kiedy to Antoni van Leeuwenhoek ujrzał je po raz pierwszy w mikroskopie przez siebie skonstruowanym. Badania płynu nasiennego trwają dopiero od stu lat. Wykazują one, że płyn nasienny zawiera całe bogactwo związków czynnych biologicznie, wśród których znajdują się liczne hormony, i to nie tylko męskie, ale i kobiece, hormony przysadkowe i liczne enzymy. W roku 1936 wyizolowano z płynu nasiennego prostaglandyny - substancje hormonalne wytwarzane w prostacie, pełniące rozliczne funkcje biologiczne, między innymi będące modulatorami przekaźników synaptycznych w układzie nerwowym. W roku 1982 trzech biochemików otrzymało za prace nad prostaglandynami nagrodę Nobla. Oprócz plemników i frakcji płynnej w nasieniu są obecne jeszcze różne elementy komórkowe o różnych funkcjach, m.in. czynne immunologicznie.
Każdego roku ukazują się setki prac nad nasieniem. Naukowcy usiłują ustalić, jakie znaczenie fizjologiczne mają poszczególne substancje i komórki zawarte w nasieniu, jak również cała ich konstelacja. Wiadomo, że płyn nasienny jest pomocny dla zagnieżdżenia jaja płodowego i udanej ciąży. Wiadomo także, że płyn ten zostaje częściowo wchłonięty przez organizm kobiety i oddziałuje nie tylko na bezpośrednie sąsiedztwo, ale także, po przeniknięciu do krwi, działa na cały jej organizm.
|
|
Więcej…
|
|
O. Ksawery Knotz OFMCap., dr teologii pastoralnej
Moda na przetwarzanie ciała
Współczesny człowiek nie jest wychowany do wysiłku, panowania nad sobą. Niezaprawiony w życiowych bojach, nie umie radzić sobie z bólem, boi się cierpienia, nie jest oswojony z rzeczywistością śmierci. Wychowany na sztucznie wykreowanych wzorcach męskości i kobiecości, nie akceptuje siebie. Pragnie zmienić się za wszelką cenę, chce przekroczyć granice swoich możliwości. Uczynić swoje życie przyjemniejszym, doskonalszym, sprostać stawianym wymaganiom… Z pomocą przychodzi olbrzymia wiedza o biologii człowieka, o funkcjonowaniu jego ciała. Farmakologia, chirurgia plastyczna, neurologia, psychiatria, biotechnologia, genetyka są już na tyle rozwinięte, że mogą zaproponować nową usługę – szybkie osiągnięcie oczekiwanych przez klienta zmian osobowości: uwolnienie się od bólu, cierpienia, lęku, smutku, odzyskanie radości życia i chęci działania, pozbycie się uczucia nieakceptacji siebie, swojego ciała[i]. Propozycje udoskonalenia ludzkiej natury mienią się różnymi barwami. Stają się dzisiaj tak częstym zjawiskiem, że można już mówić o nowym fenomenie kulturowym. Człowiek, wiedziony nadzieją lepszego życia, wierzy, że za pomocą „pigułki szczęścia”, mocą skalpela lub terapii genetycznej szybko stworzy z siebie „nowego człowieka”. Wykreuje swój ideał. Celem tych wysiłków „będzie nie tyle podtrzymanie, ile wzbogacenie życia, możliwość osiągania takich stanów i nastrojów, o jakich nam się nie śniło”[ii].
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|
|
|